Marek Edelman 1919-2009

Posted in Ważne wydarzenia... with tags , , , , on Październik 3, 2009 by serpine

Jeden z dowódców powstania w getcie warszawskim, jeden z nielicznych ocalałych członków Żydowskiej Album GazetaOrganizacji Bojowej, jedyny, który pozostał w Polsce. Pytany dlaczego, odpowiadał: „Tutaj pochowany jest mój naród. Zostałem, bo jestem strażnikiem żydowskich grobów”

Marek Edelman nie był jednak w Polsce wyłącznie „strażnikiem żydowskich grobów”. Jego powojenna biografia to najlepsza wersja obecności w polskiej historii ostatniego sześćdziesięciolecia. Brał udział w Powstaniu Warszawskim, walczył w Śródmieściu i na Żoliborzu. Mimo że już jako młody chłopak związał się z ruchem socjalistycznym, nigdy nie dał się uwieść komunizmowi. To, że żydowska partia socjalistyczna Bund odrzuciła w 1948 r. propozycję włączenia się do PZPR i samorozwiązała się, to między innymi jego zasługa.

Związany był z demokratyczną opozycją więzami przyjaźni i poczuciem obywatelskiej odpowiedzialności za Polskę. Od samego powstania Komitetu Obrony Robotników we wrześniu 1976 r. był jego współpracownikiem. W 1981 r. został wybrany na delegata na I Zjazd „Solidarności”. Internowany 13 grudnia 1981 r., po wyjściu był w Łodzi członkiem podziemnego RKW i animatorem najróżniejszych podziemnych inicjatyw. W Komitecie Obywatelskim przy Lechu Wałęsie przewodniczył komisji współpracy z mniejszościami narodowymi. Przy Okrągłym Stole znalazł się w grupie negocjującej reformę służby zdrowia. W czasie wojny na Bałkanach jeździł z konwojami humanitarnymi do dawnej Jugosławii. W wolnej Polsce nigdy nie zabrakło jego głosu w ważnych sprawach obywatelskich.

Tak wiele śmierci oglądał w tak młodym wieku, że zostać lekarzem i walczyć ze śmiercią wydało mu się jedynym możliwym wyborem. Był lekarzem z prawdziwego zdarzenia, wybitnym diagnostą. Jeszcze dwa lata temu chodził do pracy do Szpitala im. Pirogowa w Łodzi, gdzie prowadził oddział intensywnej opieki medycznej i wyrywał swoich pacjentów śmierci.

Zaraz po wojnie wydał niewielką książeczkę „Getto walczy”, rodzaj sprawozdania z udziału Bundu w powstaniu w getcie, „dokument – jak napisała we wstępie Zofia Nałkowska – zbiorowej mocy ducha, ocalonej z największej klęski, jaką znają dzieje narodów”. „W zasadzie najważniejsze jest życie. A jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. Wtedy już nie wiadomo, co jest najważniejsze” – takim mottem opatrzył jej wznowienie w wolnej Polsce sam Edelman, człowiek, który ratował życie i walczył o wolność.

Książka, która opisuje losy Pana Marka [*] to książka pod tytułem : „Zdążyć przed Panem Bogiem” .

Reklamy

Red Hot Chili Peppers – Tell me baby

Posted in Melodia, która plynie z mojej duszy... with tags , , on Październik 1, 2009 by serpine

Tell me baby

They come from every state to find
Some dreams were meant to be declined
Tell the man what did you have in mind
What have you come to do

No turning water into wine
No learning while you’re in the line
I’ll take you to the broken sign
You see the lights are blue

Come and get it
Lost it at the city limit
Say goodbye
Cause they will find a way to trim it
Everybody
Lookin’ for a silly gimmick
Gotta get away
Can’t take it for another minute

This town is made of many things
Just look at what the current brings
So high it’s only promising
This place was made on you

Tell me baby what’s your story
Where you come from
And where you wanna go this time
Tell me lover are you lonely
The thing we need is
Never all that hard to find
Tell me baby what’s your story
Where do you come from
And where you wanna go this time
Your so lovely are you lonely
Giving up on the innocence you left behind

Some claim to have the fortitude
To shrewd to blow the interlude
Sustaining pain to set a mood
Step out to be renewed

I’ll move you like a baritone
Jungle brothers on the microphone
Getting over with an undertone
It’s time to turn to stone

Chitty chitty baby
When your nose is in the nitty gritty
Life could be a little sweet
But life could be a little shitty
What a pity
Boston and a kansas city
Looking for a hundred
But you only ever found a fitty

Three fingers in the honeycomb
You ring just like a xylophone
Devoted to the chromosome
The day that you left home
Red Hot Chili Peppers – Tell me baby

Volbeat – We

Posted in Melodia, która plynie z mojej duszy... on Wrzesień 28, 2009 by serpine

It’s good to be here, long time no see my dear
I took the run out to the road to find a way
But the loneliness broke into tears
I believe I was wrong but baby
Now I know your love is not a thing
You throw out in the cold and walked away
I’m so sorry, please say you forgive

Close your eyes baby and lend me your finger
Together we walk out as one
No lonely nights, broken promises or fights will
Return anymore

I remember a time I believe was fine
But inside my heart broke down in two
Something inside starts to burn like a fire
And I knew it was you

We’re broken and damned
But together we’ll find a way
And no longer shall hell awaits
We will seek all the light in the day
Cause forever our love will breathe

Close your eyes baby and lend me your finger
Together we walk out as one
No lonely nights, broken promises or fights will
Return anymore

I remember a time I believe was fine
But inside my heart broke down in two
Something inside starts to burn like a fire
And I knew it was you

We’re broken and damned
But together we’ll find a way
And no longer shall hell awaits
We will seek all the light in the day
Cause forever our love will breathe

We’re broken and damned
But together we’ll find a way
And no longer shall hell awaits
We will seek all the light in the day
Cause forever our love will breath

Bentley

Posted in Znalezione w sieci on Wrzesień 27, 2009 by serpine

bentley

Jak widać Bentley ciągle ma jaja.

Posted in Wierszowo... with tags , , , , on Wrzesień 22, 2009 by serpine

Kiedy zamykam oczy..In_Red____by_PrayBaby
otwierają się wrota wyobraźni….
widzę siebie kroczącą przez mrok nie lękam się zła…
bo ja jestem złem…
przecież tak nazywają nas ludzie…
demonami nocy..
nikt nie rozumie ile w nas życia….
miłości…
stereotypy są silniejsze…
a ja patrze w księżyc…
dziś pełnia…
słyszę wycie moich braci i sióstr…
wilków…
ich wolność mnie wypełnia…
ich siła…
piękno…
a zarazem lęk który budzą w ludziach…
kim ja jestem…
zadaje sobie pytanie..
jednak nie znam odpowiedzi na nie…
ludzie mówią że mnie znają…
lecz kiedy pytam ich…
czy znają siebie samych….
milczą…
idę dalej…
widzę anioły na cmentarzach jak rozprostowują skrzydła by wzbić się w powietrze by odejść…
jednak zatrzymuje ich płacz dzieci…
których to zły płyną …
bo nie czują miłości swoich rodzicieli…
więc anioły zawracają…
a ja idę dalej…
słyszę kruki i wrony…
chodź już ciemno…
zbliżam się do opuszczonego domu….
wchodzę po schodach..
powoli podchodzę do drzwi…
dotykam klamki..
i w tym momencie otwieram oczy….

Depresja? Nie… ale boli…

Posted in Kilka słów ... with tags , on Wrzesień 21, 2009 by serpine

Niech ktoś powie mi, że mam szczęście…. mam niespełna 20 lat a już pozbyłam się jednego zęba. Nic by w tym strasznego nie było, gdyby nie fakt, że choroba która pojawia się czasem po wyrwanym zębie nie przydarzyła się mnie…

Suchy Zębodół bo o nim mowa, potrafi zamienić życie człowieka w istne piekło, ból – który jest nie do zniesienia, brak możliwości zjedzenia czegoś normalnego, bo boli, brak dobrego snu, bo boli… I spokój z jakim moja kochana ruda dentystka mi to powiedziała… patrzyłam na nią przerażona… nawet to mało powiedziane… gdy szukałam informacji o wyrywaniu zębów natrafiłam na forum gdzie ludzie opowiadali o swoich przejściach z tą chorobą, pomyślałam ” mnie to nie będzie dotyczyć”… kuźwa…
To prawda, że nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca…  teraz to zapisze sobie na ręce gdy następnym razem tak powiem…  nikomu nie życzę.
Samo wyrywanie to była droga przez mękę…  później tak nie bolało… długo krwawiło, bo aż 4h …
Gdyby ktoś nie wiedział czym jest ta choroba to posyłam tutaj . I mam nadzieje, że nikt nie będzie przez to musiał przechodzić…

Gotycka dziewczyna…

Posted in Wierszowo... with tags , , on Wrzesień 21, 2009 by serpine

858411a147191133ea5eb1b00d758eb3

Wzrok daleko zapatrzony,
przez krwistą czerwień przebija swe

oblicze,
spoglądając w gorę,
w czarne niebo,
na gwiazdy,

księżyc,
błyskawice.

Czarne fale włosow opadają na blade
ramiona,
zwiędła roża w dłoniach,
przy zimnym grobie,
na ciemnych mocy myślach skupiona.

Usta czarne,
powieki błyszczą jak sierść czarnego kota, patrzy,
on przebiega obok,
znikł,
szuka swego szarego wroga.

Gorset ściska żebra,
suknia ciągnie się po ziemi,
w jej odchłaniach kolor krwi
z siatką połączona,
a na grobnych nogach glany do kolan.

Na rękach pierścienie,
bransolety, na szyji ankh,
i maniery z średniowiecznej etykiety.

Kruk cicho siadł na ramieniu,
odwiedzając śmierć pachnącą wśrod
grobow,
oraz budząc małą dziewczynkę,
z rożowego łożeczka,
płaczącą,
przerażoną,
ktora niedługo bedzie kroczyć tak jak we
śnie,
pod nocy koroną.